Archive for the ‘Archiwa z Opiniotwórczego Medium’ Category

Przyspieszenie

Friday, July 19th, 2002

Nabiera w mieście tempa wyborcza kampania prezydencka. Coraz więcej partii i ugrupowań wyłania wstępnie swoich kandydatów. Wiadomo już, że Unia Wolności na swojego wyborczego lidera wyłoniła Janusza Okrzesika, Sojusz Lewicy Demokratycznej lansował będzie Antoniego Kobielusza, Liga Rodzin Polskich rozpatruje jeszcze kilka kandydatur, natomiast zawiązany niedawno Beskidzki Ruch Obywatelski postawił kilka dni temu na Jerzego Radonia-Tanewskiego. Dziś spotyka się grono biznesmenów i znanych bielskich osobistości, chcących, żeby ich kandydatem był Jacek Krywult.

Lista puchnie z dnia na dzień i do chwili ostatecznego terminu zgłaszania kandydatów z pewnością znajdzie się na niej znacznie więcej nazwisk.

Autor artykułu: (net)

Radny Sykorz do zwolnienia

Friday, July 19th, 2002

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta, która odbyła się w zeszłym tygodniu, przewodniczący komisji rewizyjnej Ignacy Tobor przedstawił radzie wniosek komisji o odwołanie Waldemara Sykosza, dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej w Radzionkowie. Radni postanowili wniosek ten przekazać Zarządowi Miasta.

- Od około dwóch lat komisja rewizyjna ma uwagi do Zakładu Gospodarki Komunalnej – wyjaśnia “DZ” Tobor. – Podczas ostatniego posiedzenia komisji, jeden z jej członków zaproponował skierowanie wniosku o odwołanie dyrektora. W głosowaniu dwie osoby poparły ten wniosek, dwie były przeciw, a dwie wstrzymały się od głosu. W związku z tym, że głosowanie było nierozstrzygnięte, zadecydował mój głos, jako przewodniczącego. Skoro raz głosowałem za odwołaniem, nie mogłem postąpić inaczej, tylko ten wniosek przedstawić radzie.

Członkowie komisji rewizyjnej mają uwagi do prac ZGK. Jak tłumaczył “DZ” Tobor, wątpliwości budzi m.in. wysoka cena ryczałtów płaconych na prace pogotowia wodno-kanalizacyjnego i utrzymanie sieci wodociągowej.

- Dyrektor tłumaczył, że były to najtańsze oferty. Jednak nie wiemy, z czego wynikają te kwoty – tłumaczy przewodniczący.

Utrzymanie pogotowia kosztuje miesięcznie około 9 tysięcy złotych, sieci zaś około 28 tysięcy.

Zastrzeżenia komisji budzą też koszty wynikające z liczby zatrudnionych osób. Na polecenie Zarządu Miasta, któremu ZGK podlega, Sykosz przeprowadził ich analizę. Okazało się, że można przez jedno półrocze zaoszczędzić trochę ponad 87 tys. zł. Wiązałoby się to jednak ze zmniejszeniem etatów, o 4 i pół.

Sykosz się broni:

- Ofertę prowadzenia pogotowia wybraliśmy w przetargu, to była najtańsza propozycja – tłumaczy. – Wcześniej jego prowadzenie mogło się wydawać tańsze, dlatego, że pogotowie nie było wyodrębnione w strukturze zakładu.

Pyta też, czy utrzymywanie niskiej ceny ścieków (1 zł 90 gr) wymaga zwolnienia kilku pracowników.

Decyzję ma jednak podjąć Zarząd Miasta. Podczas ostatniego, środowego posiedzenia, ona nie zapadła.

- To bardzo ważna decyzja – podkreśla Gustaw Jochlik, burmistrz Radzionkowa.

- Tym bardziej, że pan dyrektor jest równocześnie radnym Zbrosławic i na jego ewentualne zwolnienie muszą zgodzić się tamtejsi radni.

Autor artykułu: MONIKA PACUKIEWICZ

Liczenie pasażerów

Thursday, July 18th, 2002

Po wprowadzeniu 1 lipca zmian tras większości linii autobusów Miejski Zarząd Dróg i Transportu przygotowuje się do korekt w rozkładach jazdy. W sierpniu, wrześniu i październiku będą prowadzone pomiary frekwencji na poszczególnych liniach, o konkretnych porach.

Od początku przyszłego roku MZDiT będzie zawierał z przewoźnikami kontrakty na świadczenie usług komunikacyjnych w Częstochowie. Także z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym.

Wyniki pomiarów będą podstawą do pracy wydziału MZDiT, który ma się zająć ustalaniem przebiegu tras i rozkładów jazdy.

Firma, która będzie liczyć pasażerów zostanie wybrana na przetargu. Pieniądze na ten cel mają pochodzić z programu ,energia na potrzeby sygnalizacji świetlnej”.

Ponadto w kilku autobusach zostaną zainstalowane specjalne bramki elektroniczne liczące pasażerów.

Autor artykułu: (JS)

Uciążliwi lokatorzy

Thursday, July 18th, 2002

To różne kategorie osób. Najczęściej to żebracy i bywalcy wysypisk, płacący za mieszkanie, ale zamieniający je w cuchnący i łatwopalny śmietnik. Bywają też ludzie o sporych dochodach, którzy świadomie wykorzystują możliwości prawne, aby nie płacić za mieszkanie i nie dać innym spokojnie żyć.

Prawo nasze wciąż ogranicza uprawnienia właścicieli, a policja i Straż Miejska niechętnie zajmują się takimi przypadkami stałego zakłócania porządku i spokoju, czy niestosowania się do elementarnych zasad higieny. Jeżeli nawet zdarzają się interwencje, to sprawa na tym się kończy.

- Osoby winne naruszenia porządku są karane, na przykład grzywną. Potem już nie można wobec nich stosować dalszych sankcji – przekonuje rzecznik policji komisarz Katarzyna Staciwa. – Natomiast stan higieniczny mieszkań i podobne problemy to zakres działania Straży Miejskiej. I do niej powinno się z tym zwracać.

Straż Miejska nie czuje się tutaj kompetentna, bo nie ma uprawnień, aby wkraczać do mieszkań. Jej zdaniem z tym problemem powinni sobie poradzić właściciele lokali wespół z policją i sanepidem.
Lokatorzy tacy mieszkają w lokalach najnędzniejszych, małych, pozbawionych podstawowych wygód i zwykle zapuszczonych. Dla właściciela gra nie jest warta zachodu. Zadowala się pobraniem czynszu i o nic się nie martwi. Czasami właściciel mieszka w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych czy Izraelu. Na miejscu reprezentuje go zarządca, któremu zwykle jest wszystko jedno.

- Funkcjonariusze policji czy straży nigdy nie wchodzą do takich mieszkań. Wolą rozmawiać z gospodarzem na zewnątrz budynku lub przez otwarte okno. A także jak najszybciej chcą ,ulotnić się” z takiego miejsca – opowiadają sąsiedzi flejtuchów.

Stan higieniczny zapuszczonych mieszkań bywa rzeczywiście zatrważający. Zagrzybienie widoczne jest nawet z zewnątrz, gdyż pleśń pokrywa szyby okien. Fetor odczuwany jest z daleka.

- Boimy się, żeby w domu nie zalęgły się szczury i jakieś robactwo. Nie możemy także spokojnie spać, bo w każdej chwili dom może stanąć w płomieniach. Nasi sąsiedzi niemal codziennie urządzają libacje alkoholowe, w trakcie których zawsze palą papierosy. Zasypiają z nimi w barłogu, w wielkim kłębowisku szmat, w którym wspólnie śpią. Dwa lata temu wzniecili pożar, ale na szczęście niemal natychmiast zobaczyliśmy dym i zawiadomiliśmy straż pożarną, która ugasiła płomienie – opowiadają lokatorzy jednego z domów przy ul. Krakowskiej.

Ich problem jest szczególnie trudny, bo ich sąsiadka jest niepełnosprawna umysłowo i wykorzystuje to, że chroni ją prawo.
- Mam żółte papiery i g… mi zrobicie – wykrzykuje.

Ta kobieta nie znosi dzieci, zaczepia je i stara się zakłócić ich sen. Interweniującym sąsiadom zwykle grozi.

- Sytuacja prawna jest obecnie jasna i uciążliwemu lokatorowi właściciel dość łatwo może wypowiedzieć umowę najmu. Trzeba jednak po zaistniałym przypadku naruszenia porządku upomnieć winnego na piśmie i ostrzec, że jeśli powtórzy się to jeszcze raz, stosunek najmu zostanie wypowiedziany. Przy następnym ekscesie daje się pisemne wypowiedzenie. Sąd w takich wypadkach orzeka eksmisję – mówi Aleksandra Ciszewska ze Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości.

Sprawa się jednak komplikuje w wypadku posiadania przez takich lokatorów małych dzieci. Sąd orzeka wówczas wstrzymanie eksmisji do czasu przyznania lokatorom lokalu socjalnego. Jest także cała lista kategorii osób chronionych, w przypadku których sąd także domaga się od gminy przyznania lokalu socjalnego. Samorząd nie dysponuje wolnymi mieszkaniami. I wtedy sprawa staje w miejscu.

Autor artykułu: (wp)

Trzy razy podium

Thursday, July 18th, 2002

Zawodniczki Częstochowskiego Klubu Pływackiego Pirania wywalczyły medale Mistrzostw Polski. Udanymi występami zakończyły równie udany sezon.

- Przygotowując się do mistrzostw, ze względu na ograniczone fundusze przez pierwszy tydzień trenowaliśmy w Częstochowie, przez dwa kolejne przebywaliśmy na krytej 50-metrowej pływalni w Dębicy, na zgrupowaniu kadry Śląska. Dla moich podopiecznych był to okres bardzo ciężkiej pracy. Trenowaliśmy dwa razy dziennie po dwie godziny w wodzie i godzinę na lądzie. Przez te 16 dni przepłynęliśmy 140 km – powiedział trener Jacek Gawda.

Przygotowania nie poszły na marne. W rozegranych w Mielcu Mistrzostwach Polski juniorów 14-letnich nasi pływacy należeli do czołówki.

Srebrny medal z bardzo dobrym czasem (2:29,13) wywalczyła na 200 m stylem grzbietowym Anna Kowalczyk. Na 50 m st. klasycznym zajęła trzecie miejsce (36,43). Otarła się jeszcze o podium na 200 m st. zmiennym, zajmując czwarte miejsce, a na 50 m i 100 m st. grzbietowym była szósta.

Kolejny medal dla Piranii zdobyła Agata Gbylik, która na 200 m st. motylkowym uplasowała się na trzeciej pozycji (2:32,53). Na 100 m st. motylkowym była piąta, a do brązowego medalu zabrakło jej zaledwie 0,15 sek. Wyścig na 50 m st. motylkowym ukończyła na ósmej pozycji.

Czwartą lokatę na 400 m st. zmiennym zajęła Agnieszka Walczak. Gorzej poszło jej na pozostałych dystansach. Na 800 m st. dowolnym była siódma, a na 200 m st. zmiennym – ósma.

Bez medali z mistrzostw wróciła natomiast męska część Piranii. Michał Małasiewicz zajął piąte miejsce na 1500 m st. dowolnym i siódme na 400 m tym stylem. Marcin Ujma ukończył także na piątej pozycji rywalizację na 200 m st. dowolnym. Na 100 m st. dowolnym i 200 m st. zmiennym był dziewiąty. Sztafeta dziewczęca 4×100 m dotarła do mety na szóstym miejscu, a na 4×200 m st. dowolnym – na siódmym.

12-latkowie startowali z kolei w Mistrzostwach Polski, które odbyły się w Dębicy. Tam piąta na 100 m st. grzbietowym była Marta Kocher. Wśród 10-latków na tej samej pozycji na 100 m st. klasycznym uplasowała się Magda Drab.

- Ten sezon był dla Piranii niezły. W Zimowych i Letnich Mistrzostwach Polski zdobyliśmy łącznie 15 medali, w tym siedem złotych. Pięciu naszych reprezentantów należy do kadry narodowej. Niestety, mimo sukcesów cały czas borykamy się z problemami finansowymi i organizacyjnymi, mając bardzo ograniczony dostęp do pływalni. Przydałby się nam sponsor, który umożliwiłby odpowiednie przygotowanie. Wyniki byłyby wtedy jeszcze lepsze – twierdzi trener Gawda.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Nagroda dla Collegium

Wednesday, July 17th, 2002

Chór Akademicki Politechniki Częstochowskiej Collegium Cantorum, stworzony i prowadzony przez Janusza Siadlaka zdobył na Białorusi jedną z głównych nagród Miądzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej “Mahutny Boża”. Impreza miała silną obsadę.

Startowały 24 zespoły, w tym 4 z Polski (między innymi znakomity Chór Politechniki Warszawskiej). Przesłuchania i koncerty trwały przez 5 dni, do minionego poniedziałku. Collegium Cantorum wykonywało utwory Pawła Łukaszewskiego, Józefa Świdra, Romualda Twardowskiego i Francisa Poulenca. Międzynarodowe jury pod przewodnictwem prof. Wiktora Rowdy przyznało naszemu zespołowi III nagrodę. Pierwsze miejsce przypadło chórowi Dangava z Łotwy, drugą lokatę uzyskał chór kameralny Milenium z Sankt Petersburga. Częstochowianie zostali wyróżnieni także nagrodą publiczności.

Autor artykułu: (wp)

Klinika w TVP

Wednesday, July 17th, 2002

Stało się to, o czym rodzina Bednarskich, do której należy budynek przy ul. Młyńskiej 1, mówiła od dawna. Wczoraj do Mikołowa zawitała na jej zaproszenie Elżbieta Jaworowicz, autorka telewizyjnego programu “Sprawa dla reportera”. Na tyłach spornego obiektu wraz z ekipą nagrywała program poświęcony zawirowaniom z jego sprzedażą. Ekipie towarzyszyły grupka, w której znaleźli się przypadkowi przechodnie zaintrygowani telewizyjnym wozem, najbardziej zainteresowani całą sprawą właściciele nieruchomości oraz radni opozycyjni wobec obecnego zarządu miasta. Nie przybyli za to burmistrz i starosta ani ich przedstawiciele. Choć kwestia dotyczyła konkretnego budynku, obecność ekipy stała się dla niektórych okazją, by “dołożyć” obecnym władzom Mikołowa i powiatu. Na pytanie: “Kto rządzi w Mikołowie? ” z tłumu padały odpowiedzi: “Mafia i skorumpowana władza”.

– Mafia!? Czy państwo przypadkiem nie przesadzacie? Jaka mafia rządzi w Mikołowie? Nie bójcie się mówić. Ludzie, kogo wy się tutaj boicie? – zachęcała E. Jaworowicz otaczających ją mikołowian. Obecność kamery peszyła wielu, którzy, co prawda chętnie zabierali głos, ale niekoniecznie do mikrofonu.

Właściciele Młyńskiej 1 przedstawili okoliczności, w jakich stali się gospodarzami tej nieruchomości. Mówili o planach stworzenia w niej kliniki oraz problemach, jakie spotkały ich ze strony gminy i powiatu.

- Burmistrz i starosta to skorumpowana władza. Oni chyba chcą, abym się powiesiła. Proszę zwrócić nam pieniądze, bo nie mam z czego spłacać rat! – krzyczała płacząc Emilia Bednarska.

– Niech pani się wstrzyma, bo już pani miała sprawę prokuratorską – uspokajała prowadząca program. – Proszę powiedzieć, dlaczego państwo znaleźliście się w takiej sytuacji? Wydaliście pół miliona na zakup budynku, a nie możecie go wyremontować? Mówicie, że najpierw burmistrz przekonuje do kupna, bo to jest dobra i potrzebna inwestycja, a za kilka miesięcy zmienia zdanie i nie pozwala wstawić okien i remontować?

W odpowiedzi usłyszała, że budynek ten miał zostać sprzedany komuś innemu za 50 tys. złotych, a rondo to jedynie pretekst, by wyrzucić obecnych gospodarzy.

- Państwo są bardzo zdesperowani i proszą tylko o zwrot pieniędzy. Dla nas, pacjentów, ważne jest to, by powstała klinika. Leczę się u pani doktor Bednarskiej-Czerwińskiej, dzięki niej powiększyła się moja rodzina. Jednak warunki, w jakich obecnie nas przyjmuje, uwłaczają godności kobiety. Wierzymy, że władza zmądrzeje i pomoże uruchomić tę klinikę – mówiła jedna z mikołowianek.

Sprawa budynku przy ul. Młyńskiej 1 ciągnie się od wielu miesięcy. Nieruchomość została wystawiona na przetarg i sprzedana przez powiat. Nabywcy kupili go planując budowę Kliniki Zdrowia Kobiety. Rozpoczęli nawet remont, którzy został jednak wstrzymany przez władze Mikołowa, bowiem, jak się okazało, budynek przeznaczono do zburzenia, a w jego miejsce ma stanąć rondo. Zdaniem władz miasta jest to zgodne zarówno z obecnym jak i poprzednim miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Dziś państwo Bednarscy domagają się zwrotu zainwestowanych pieniędzy, jednak ani powiat, ani miasto nie poczuwają się do winy i nie chcą ich zwrócić. Miasto i powiat zaproponowały w zamian inne obiekty, ale to rozwiązanie nie satysfakcjonuje właścicieli.

Autor artykułu: BOGUSŁAW JASTRZĘBSKI

Krew potrzebna od zaraz!

Wednesday, July 17th, 2002

Przedstawiciele Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa alarmują: barkuje krwi! Deficytowa jest zwłaszcza “O” Rh minus. Na ich apel zareagowali samorządowcy rudzcy, gliwiccy. W klimatyzowanych pomieszczeniach sali sesyjnej rudzkiego magistratu jego pracownicy będą mogli dziś oddać krew.

- Akcję zorganizowaliśmy spontanicznie, bo mamy świadomość, że w sytuacji, gdy w szpitalach brakuje krwi, ważny jest każdy dzień. Nie oznacza to jednak, że akcję ograniczamy wyłącznie do pracowników naszego urzędu. Zapraszamy każdego, kto chce pomóc innemu człowiekowi – mówi Iwona Małyska z biura prasowego Urzędu Miasta.

Akcja trwać będzie w godzinach od 10. do 12. Krew pobiorą pielęgniarki z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach.

W Gliwicach kolejna akcja oddawania krwi zaplanowana jest na 30 lipca. Jak nas poinformowała wczoraj Barbara Baranowska, rzecznik prasowy gliwickiego magistratu, podobnie jak i poprzednim razem, ambulans ustawi się przed dworcem PKP. cennym darem będzie się można dzielić w godzinach od 10. do 18. Jak przypominają w Centrum, krew może oddać każda zdrowa osoba. Przychodząc do ambulansu nie trzeba być na czczo – warto wręcz zjeść wcześniej lekki posiłek.

W naszym województwie potrzeba stu dawców dziennie, aby zaspokoić bieżące potrzeby szpitali. Sytuację próbuje ratować Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, wyjeżdżając specjalnym ambulansem na ulice Śląska. W tej chwili szpitale nie posiadają żadnych bezpiecznych rezerw na wypadek nagłych operacji.

Autor artykułu: (jh, MAK)

Przełom w karierze Kubisza?

Monday, July 15th, 2002

- Dlaczego po pięciu latach spędzonych w GKS Katowice postanowił pan zmienić klubowe barwy?
- Sytuacja na Bukowej w GKS nie jest już taka przejrzysta, jak kiedyś. Ostatnio robi się tam coraz trudniej. Garbarnia Szczakowianka Jaworzno złożyła mi konkretną propozycję, więc z niej skorzystałem. Nie uważam, żeby ten klub odbiegał od GKS. Wręcz przeciwnie, pod względem organizacyjnym na pewno go przewyższa. Zakończyłem występy w GKS-sie, teraz jestem w Garbarni i zrobię wszystko, żeby grać tu jak najlepiej.

- Kwestia organizacyjna to ważna rzecz, ale bardziej istotny wydaje się aspekt sportowy. GKS jest przecież szóstą drużyną w kraju. Dlaczego wybrał pan ofertę beniaminka ekstraklasy?
- Zgadza się. Garbarnia to beniaminek, ale kto znał kiedyś Amicę Wronki czy Groclin Grodzisk Wielkopolski? Te drużyny też kiedyś przebojem weszły do ekstraklasy, a potem robiły wielką furorę w pierwszej lidze. Dzisiaj uchodzą za uznane firmy. Myślę, że podobnie będzie w Garbarni, bo wszystko zmierza w tym kierunku.

- Jaką pozycję na boisku szykuje dla pana trener Marek Motyka? W dotychczasowych sparingach grał pan jako pomocnik lub napastnik.
- To już zależy od koncepcji trenera. Na pewno gdzieś z przodu, ale czy będę grał jako pomocnik czy napastnik, to się dopiero okaże.

- Czy pana kariera przebiega tak jak pan to sobie założył powiedzmy dziesięć lat temu?
- Wiadomo, kariery nie można zaplanować. Był kiedyś taki moment, w którym mogłem grać w Wiśle Kraków. Nie wiem, dlaczego wówczas nie doszło do tego transferu. Szczerze mówiąc, nie żałuję tego, że nie występuję w Krakowie. Moja piłkarska kariera płynie tak, jak płynie. Dziś nie mogę jeszcze powiedzieć czy dobrze, czy źle. To wszystko okaże się dopiero po pewnym czasie.

Autor artykułu: Rozmawiał: MACIEJ BLAUT

Komu Skrzydła Ikara?

Monday, July 15th, 2002

Górnośląskie Towarzystwo Literackie, miesięcznik “Śląsk”, Gmina Pisarzy Morawsko-Śląskich w Ostrawie oraz Wydział Kultury Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach ogłaszają IV Konkurs Literacki o nagrodę Skrzydła Ikara na cykl wierszy lub poemat w języku polskim bądź czeskim. Honorowy patronat objął Włodzimierz Cimoszewicz, minister spraw zagranicznych RP.

Konkurs ma charakter otwarty i jest skierowany do poetów polskich i czeskich. Cykle wierszy nie mogą liczyć mniej niż 5 utworów, poematy – co najmniej 100 wersów. Utwory nadesłane na konkurs nie mogą być wcześniej publikowane bądź rozpowszechniane w jakiejkolwiek formie.
Prace należy nadesłać do 20 października br.

Rozstrzygnięcie nastąpi do 15 listopada br., zaś uroczyste wręczenie nagród nastąpi w Cierlicku na Zaolziu, w miejscu tragicznej śmierci legendarnych lotników Żwirki i Wigury, której 70. rocznica mija właśnie w tym roku. Konkursowe wiersze powinny nawiązywać do szeroko pojętej symboliki, związanej z lotem Ikara oraz do humanistycznej treści tego antycznego mitu, szczególnie w odniesieniu do współczesności.

Teksty w trzech egzemplarzach maszynopisu, opatrzone czytelnym godłem, należy przesłać pod adresem:
Zarząd Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego,
ul. Dworcowa 13,
III p., 40-012 Katowice.

Organizatorzy przewidują przyznanie trzech nagród pieniężnych, oddzielnie za prace w języku polskim i czeskim. Przyznane zostaną także wyróżnienia i nagrody specjalne.

Autor artykułu: (krzyk)