Sandra przyszła na basen w Kompleksie Sportowym ?Hajduki? przy ul. Granicznej w Chorzowie o godz. 16. Z domu ma tu niedaleko. Wystarczy przejść przez park. Dla poważnie i przewlekle chorego dziecka pływanie to ogromna frajda. 8-letnia dziewczynka przychodzi zawsze z opiekunem. Tym razem była z zaprzyjaźnioną pielęgniarką, która doglądała dziecka z galerii. Sandra czekała cierpliwie dwie godziny na to, by wejść do wody, bo akurat nie było miejsca. Wreszcie weszła do basenu i po chwili poczuła mocne uderzenie w twarz.
- Tenisowa piÅ‚ka nasÄ…czona wodÄ… waży swoje. Córka oberwaÅ‚a w nos i czoÅ‚o. TrafiÅ‚a najpierw do jednego szpitala, później znalazÅ‚a siÄ™ w Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Ligocie. Ja nie mam pretensji do tego, kto rzuciÅ‚ i tak pechowo trafiÅ‚ w córkÄ™, ale skÄ…d w ogóle takie rzuty na basenie? Kto do tego dopuszcza i kto tego pilnuje? – pyta zdenerwowana pani Eugenia.
Z relacji matki wynika, że Sandra o mało co nie osunęła się po kafelkach do wody. Udało się jej wyjść z basenu i wejść do szatni. Stamtąd szatniarka odesłała ją z powrotem na basen, ale dziewczynka do wody już nie weszła i chwiejnym krokiem wróciła do szatni.
- Dziecko mogÅ‚o siÄ™ przecież utopić. Nie przekonujÄ… mnie tÅ‚umaczenia ratowników, że nic nie widzieli. Przez okoÅ‚o 15 minut nikt siÄ™ nie zainteresowaÅ‚ siÄ™ na basenie, co dzieje siÄ™ z dzieckiem, które sÅ‚aniaÅ‚o siÄ™ na nogach. Znajoma pielÄ™gniarka przyniosÅ‚a SandrÄ™ do domu na rÄ™kach, a na basenie nikt nie raczyÅ‚ siÄ™ zainteresować, że dziecko zniknęło. Córka byÅ‚a blada, leciaÅ‚a przez rÄ™ce, ale byÅ‚a przytomna. PowiedziaÅ‚a, że uderzono jÄ… piÅ‚kÄ…. TrafiÅ‚a do szpitala w Chorzowie, gdzie lekarze stwierdzili uraz gÅ‚owy i nosa. StÄ…d na wÅ‚asne żądanie wypisaÅ‚am jÄ… i zawiozÅ‚am do Ligoty. Tu bÄ™dzie musiaÅ‚a zostać przez co najmniej pięć dni. WymiotowaÅ‚a, nie jadÅ‚a, czuÅ‚a siÄ™ osÅ‚abiona, ciÄ…gle narzeka na ból gÅ‚owy. Podejrzewano wrÄ™cz wstrzÄ…Å›nienie mózgu. To skandal, że doszÅ‚o do czegoÅ› takiego. Nikt nawet nie raczyÅ‚ zadzwonić po tym incydencie i zapytać o zdrowie córki. KtoÅ› nie dopeÅ‚niÅ‚ obowiÄ…zków – zarzuca matka.
Innego zdania jest kierownik Centrum Sportowego Mariusz Schmidt.
- Nie byÅ‚o mnie przy tym, ale z notatki sÅ‚użbowej sporzÄ…dzonej przez ratowników wynika, że nie ma żadnych podstaw do wyciÄ…gania konsekwencji sÅ‚użbowych. Chyba, że policja coÅ› udowodni, bo byÅ‚a na miejscu po godzinie 21.00. Nauczeni tym przykrym doÅ›wiadczeniem, na pewno dopiszemy do regulaminu placówki odpowiednie stwierdzenia. Wiem, że ludzie wnoszÄ… czasem do wody piÅ‚ki i ratownicy starajÄ… siÄ™ im zwracać uwagÄ™ na bezpieczeÅ„stwo z tym zwiÄ…zane. W regulaminie nie ma jednak szczegółów na ten temat i trzeba to zmienić – mówi Schmidt.
Ratownicy Grzegorz Truchan i Adam Kominek sporzÄ…dzili notatkÄ™ sÅ‚użbowÄ…, w której tÅ‚umaczÄ…, że gdy tylko szatniarka wezwaÅ‚a ich do zemdlaÅ‚ego dziecka, pobiegli natychmiast do szatni, ale klienci poinformowali ich, że opatulonÄ… w rÄ™cznik dziewczynkÄ™ wyniosÅ‚a z budynku kobieta. Ratownicy wyjaÅ›niajÄ… też, że kÄ…paÅ‚o siÄ™ wtedy 50 osób i nikt nie zauważyÅ‚ ani piÅ‚ki, ani samego uderzenia, ani na wpół omdlaÅ‚ego dziecka. “O rzekomej tragedii dowiedzieliÅ›my siÄ™ pół godziny później” – piszÄ… autorzy notatki.
Policja była na miejscu po trzech godzinach i sprawdziła alkomatem trzeźwość Truchana i Kominka. W obu przypadkach wynik brzmiał 0,00.
Autor artykułu: ANDRZEJ MADEJCZYK